Śródziemnomorskie Gozo (Nuras.info 6/2010)

Widok na Błękitną Lagunę z Gozo

Częścią Archipelagu Maltańskiego jest druga, co do wielkości, wyspa Gozo. Jeszcze mniej znana niż Malta, cicha i spokojna, bardzo interesująca zarówno nad, jak i pod wodą, zaprasza każdego, kto chce odpocząć od zgiełku i tłoku kurortów na Malcie.

Dojazd
Po wylądowaniu, trzeba pojechać autobusem, taksówką lub wynajętym samochodem, do Cirkewwa, gdzie kursuje prom. Przepłynięcie odległości 6 km pomiędzy wyspami, zajmie nam 30 minut. W trakcie krótkiego rejsu można podziwiać, po prawej burcie, urokliwą wysepkę Comino.

Na Gozo przemieszczanie się jest dość łatwe, a główne drogi zbiegają się promieniście w Victorii (Rabacie - jak wciąż, swoja stolicę, nazywają tubylcy). Każde centrum nurkowe, tu zlokalizowane, ma oczywiście w cenie transport z lotniska, ale możliwe jest również samodzielne dopłynięcie i spotkanie z kimś z centrum w Mgar Harbour - porcie docelowym, gdzie wpływa prom.

Zakwaterowanie
Tym Gozo różni się od Malty, że nie jest przygotowane do obsługi turystyki masowej. Świetnie nadaje się do wyciszenia i spokojnego wypoczynku. Szukać należy ofert centrów nurkowych, które zawsze proponują noclegi w pokojach lub apartamentach. Jest na wyspie oczywiście kilka hotelików, jak choćby ten w Mgar (www.grandhotelmalta.com) lub hotel w Xlendi, malowniczej wiosce rybackiej (www.vjborg.com). Większość ludzi przybywa na Śródziemnomorskie Gozo tylko na jeden dzień, na tzw. wycieczkę Gozo tour lub Gozo jeep safari, ewentualnie zanurkować jednorazowo w najbardziej kultowym miejscu Dwejra Point, z jakimś centrum z Malty (dopłaty do takiego dnia nurkowego to 15-20 euro)

Jednak jest tu o wiele więcej miejsc, zarówno do zwiedzania, jak i odpoczywania, czy nurkowania. A w porównaniu z Maltą jest więcej zielonych pól, świeżego powietrza i niezatłoczonych przestrzeni.

Ciekawostką jest fakt, że przez blisko 2 lata, Gozo było niepodległym krajem, nazwanym La Natione Gozitana (Naród Gozo). Działo się to za czasów Napoleona Bonaparte, kiedy to Cesarz wypędził joannitów z Malty. Gozowianie nie chcieli jednak Francuzów, okazując się nieugiętymi i wznieśli powstanie, które zmusiło najeźdźców, wpierw do zamknięcia się w Cytadeli, a w końcu do poddania się i opuszczenia wyspy. Działo się to na przestrzeni kilku miesięcy, od czerwca do października 1798 roku. Już we wrześniu jednak 1800 roku przybyli Brytyjczycy i na kilka pokoleń zawładnęli wyspą.

Zwiedzanie
Swoje poznawanie Gozo planujemy w zależności od ilości dni, jakimi dysponujemy. Warto zobaczyć i zadumać się w prehistorycznej świątyni Ggantii, która wiekiem przyćmiewa egipskie piramidy. Tuż obok znajduje się malutkie Ta'Kola - muzeum ponad 100-letnich narzędzi rolniczych, a ulokowane jest w odrestaurowanym wiatraku z 1725 roku.

Warto podjechać, na jedyną w swoim rodzaju, czerwoną plażę - Ramla Bay (piasek jest rudo-złoty), która jest najdłuższą piaszczystą plażą na Gozo. Nieopodal, na wzgórzu, znajduje się słynna Calipso Cave - szczelina skalna, gdzie wg legendy czarodziejka Kalipso uwiodła Odyseusza i mieszkali w jaskini, która sięga ponoć do samego morza, przez 7 lat.

Jadąc do Victorii nie sposób ominąć wzniesienia z figurą Chrystusa na szczycie. Ponad 100 lat temu rdzenni mieszkańcy uważali, że postawienie statuy uchroni wyspę od wybuchu wulkanu. W czasach późniejszych okazało się, że wzgórze nie jest w ogóle wulkanem. Teraz raz do roku odbywają się pielgrzymki na szczyt wzniesienia.

Nazwę Victoria nadano, zmieniając starą w 1897 roku, dla upamiętnienia 60 rocznicy panowania królowej brytyjskiej. Rdzennym mieszkańcom się to jednak nie spodobało i do dziś używają nazwy Rabat (z arabskiego - przedmieście), mówiąc o swojej stolicy. Głównym miejscem spotkań jest It-Tokk (miejsce spotkań), czyli Pjazza d'Indiependenza. Stąd krętymi i wąskimi uliczkami, dotrzemy do Bazyliki św. Jerzego, a udając się pod górę, miniemy Gozo 360 Degrees (multimedialna opowieść o wyspie), by dotrzeć do murów Cytadeli. Twierdza ta, z której rozciąga się przepiękny widok na całą wyspę, swój obecny wygląd uzyskała w XVII wieku, ale pierwsi byli tu Kartagińczycy, po których został napis w ich języku.

Nurkowanie
Miejsc do zwiedzania jest naprawdę wiele, ale fascynujących, skrytych pod woda tajemnic, jeszcze więcej. Centra nurkowe zlokalizowane na Malcie, mają często w swej ofercie dwa zanurzenia w Dwejra Point, ze słynnym Azure Window. Z jednej strony jest Nurkowanie w Blue Hole, a z drugiej w Inland Sea. Oba zanurzenia warte są potu i trudu, jakie trzeba im poświęcić.

Przylądek Dwejra słynie z naturalnie ukształtowanego skalnego łuku zwanego lazurowym oknem. Wjeżdżając na parking mija się skręt do drugiego miejsca zwanego wewnętrznym morzem.

Na tymże parkingu kompletujemy i łączymy sprzęt, ubieramy pianki, a wszystko to w pełnym słońcu, ba, nie ma tu kawałka cienia, żadnego zadaszenia, czy wiaty. Odprawa następuje przed założeniem ciężkiego sprzętu na plecy. Teraz najgorsze, w pełnym rynsztunku trzeba przejść, po śliskich skałach i nierównym, o różnym stopniu nachylenia, terenie, około 150 m. Tyle samo, tyle, że "na mokro" w drodze powrotnej.

Zanurzenie rekompensuje jednak włożony trud. Do "studni" zwanej Blue Hole wchodzimy pojedynczo i po jej przepłynięciu czekamy na siebie. Zanurzeni w otwartych wodach Morza Śródziemnego, zaczynamy przygodę z nurkowaniem. Cudowne formacje skalne, groty i rozpadliny, kryją ośmiornice i polujące na nie groupery. Te ostatnie bywają tu dość sporych rozmiarów, nawet metrowej długości. Porośnięte skały przemierzają ślimaki nagoskrzelne - Peltodoris atromaculata, a gdzie niegdzie czają się skorpeny. Zanurzeni w dającej wytchnienie wodzie, lewitujący, jak ptaki na niebie, wracamy do rzeczywistości przyziemnej i kontrolując stan gazów, wychodzimy bezpiecznie, aby się spocić w mozolnej drodze powrotnej na parking.

Po przerwie schodzimy z drugiej strony do Inland Sea. Tu jest dużo wygodniej, bo ubieramy się tuż przy wejściu do morza. Małą lagunę, zwaną Il-Qawra, tworzy woda wpływająca przez wąską szczelinę, wyżłobioną przez Naturę w litej skale. Po wejściu do wody podpływamy do tunelu, trzymając się lewego narożnika. Ważne jest, by po zanurzeniu płynąć blisko dna, gdyż rybacy wożą turystów łódkami nad naszymi głowami. Warto zabrać ze sobą latarkę, bo wśród kamieni kryje się wiele stworzeń, których wypatrzenie bez światła nie będzie możliwe. Przy widoczności ponad 30 metrów i długości tunelu około 75 metrów, mniej więcej na środku, panuje prawie całkowita ciemność. Po chwili zaczyna majaczyć granatowa szczelina, która w miarę zbliżania, rozjaśnia się, stając się bramą na otwarte morze. Dno opada od około 2 m przy wejściu do tunelu, do 18 m na jego końcu. Właśnie podczas tego nurkowania, prócz pomarańczowo-żółtych ukwiałów Astroides calycularis, można się natknąć na widlaka różowego (Phycis phycis), rybę strefy dennej z rodziny dorszowatych. Charakterystyczna dla widlaka jest obecność wąsika podbródkowego, a płetwy brzuszne przekształcone są w narząd dotyku. Po spenetrowaniu tunelu możemy skręcić w prawo lub w lewo i podziwiać opadające, prostopadłe klify. Piaszczyste dno znajduje się na 50 m.

Innym miejscem nurkowym, które oferuje kilka różnych zanurzeń jest Marsalforn. Polecam tzw. Double Arch - podwójny łuk, jednak na tą przygodę trzeba mieć dość powietrza, bo zanurzenie to trwa minimum 55 minut i jest przeznaczone dla zaawansowanych nurków. Oba łuki znajdują się bowiem między 22, a 34 metrem. Ze względu na specyfikę miękkich skał tu występujących, pod woda podziwia się jakby żleby łączące dwa osobne pasma górskie.

Przejeżdżając kilkaset metrów i podziwiając przy tym specjalne prostokąty, w których odzyskuje się sól z Morza Śródziemnego, dojeżdża się na dwa kolejne miejsca: Anchor Reef i Reqqa Point. Oba malownicze i ciekawe. Spotykamy tu ławicę ryb Sarpa salpa, których ciało jest owalne i bocznie ścieśnione. Są srebrne w żółte pasy, ułożone poziomo. Na nasadzie płetwy piersiowej znajduje się charakterystyczna czarna plamka. Ciekawostką jest, że młode odżywiają się bezkręgowcami, dorosłe zaś są roślinożerne. Tu w rejonie Xwejni Bay zdążają się również duże mątwy, które pozwalają czasem podpłynąć dość blisko, by poprzyglądać się sobie nawzajem. Miejsca nurkowe w Marsalforn bogate są w półki skalne i jaskinie, a ukwiały i roślinność wspaniale dopełniają podwodny krajobraz.

Prócz wejść prosto z plaż jest na Gozo kilkadziesiąt ciekawych miejsc dostępnych z łodzi. Na zachód od Mgar znajduje się Newwiela Point, gdzie niejednokrotnie można podziwiać duże mureny. Jest sympatyczna jaskinia w miejscu zwanym Ulysses Cave lecz maksymalna głębokość wynosi tu 45 metrów.

Gozo to cukiereczek dla lubiących podziwiać piękno natury, podpatrywać zwierzęta, czy penetrować jaskinie. Jest tu też kilka przedziwnych cudów Natury, w postaci okien, łuków, czy tuneli.

Dopełnieniem zanurzeń na Gozo są nurkowania wokół Comino - malutkiej wyspy, znajdującej się pomiędzy dwiema największymi wyspami Archipelagu, słynnej z Błękitnej Laguny. Turkusowo - szafirowy kolor wody i bardzo dobra widoczność zapraszają adeptów przygody. Szczególnie tych, którzy lubią łączyć nurkowanie ze zwiedzaniem.

Wojciech Zgoła 2010-06-01

Tagi: gozo, malta